sobota, 27 czerwca 2015

Mini Fifa i nasz "puchar"

Drodzy Czytelnicy!
W środę jak co roku odbył się nasz szkolny turniej piłki nożnej - Mini Fifa. Graliśmy 3 mecze, każdy po 15 minut. Niestety ja grałem tylko 4 minuty. 1 z Va i 3 z Vb. I tak to był cud, że grałem więcej niż minutę bo na to wyglądało. Co prawda nie miałem zbyt dużo roboty z Va, ale z Vb już poczułem trochę krwi. Gdy już się rozkręciłem na maksa na ziemie mnie sprowadził Kulit, z którym nie miałem najmniejszej ochoty się zmieniać, ale za sprzeczki groziło DQ dla całej drużyny. Wygraliśmy wszystkie mecze:
-z Va 2-0
-z Vb 3-0
-z VIb 1-0
Wiedziałem, że z VIb nie zagram więc zająłem się komentowaniem meczu. Nagle niespodziewanie padła bramka Krzyśtli. Zacząłem się tak drzeć (myślę, że bardziej niż Szpakowski w meczu Polska-Grecja w 2012 roku przy bramce Lewandowskiego), że zabrali nam mikrofon. Później krążyły plotki, że mikrofon nie działa więc powiedziałem, że trzeba kupować porządny, a nie z Biedronki. Jak się później okaże nie była to prawda. Mecz się skończył. Zaczęliśmy świętować zwycięstwo w turnieju (zgodnie z moimi przewidywaniami). Mimo, że prawie wcale nie grałem cieszyłem się bardzo. Czekaliśmy na puchar, ale powiedzieli nam, że dostaniemy go na koniec roku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz