sobota, 7 lutego 2015

TOP 3-Moje szkolne wpadki

Drodzy Czytelnicy!
Tak jak obiecałem post będzie o TOP 3 moich szkolnych wpadkach. Jest to długo oczekiwany post. Pisałem ten post prawie miesiąc... Znajomi już jakiś czas na mnie naciskali.
1. 3 uwagi w 30 sekund (4 klasa):
Tego dnia strasznie bolała mnie noga. Akurat mieliśmy mieć na niemieckim film o Austrii. Filip "zainspirował mnie", aby oprzeć nogę o stolik, ale gdy pani się obróciła nie zdążyłem jej zdjąć i odegrał się mniej więcej taki dialog:
-Dostajesz uwagę. Proszę dzienniczek.
-Nie mam.
-Druga uwaga! Proszę  zeszyt do j. niemieckiego.
-Mówiłem już, że nie mam.
-Trzecia uwaga. Wszystko wysyłam na Librusa (e-dziennik)
I tak to się skończyło...
2. Przygoda buta Litwina.
Tytuł może nie jasny, ale idealny. Wszystko zaczęło się na początku roku szkolnego. Szkoła posiada drugie schody, które wtedy nie były zabezpieczone, a jednak nie można było po nich chodzić. Wtedy znaleźliśmy sobie zabawę-ściąganie buta koledze. Zabawa polegała na tym, że braliśmy komuś buta i rzucaliśmy nim na schodach. Specjalnie po to aby niby przypadkiem but spadł przez szparę między oknem, a poręczą. Tego dnia główną rolę w tej zabawie grałem ja i Mikołaj. Zabraliśmy buta Litwinowi i zaczęliśmy nim rzucać. W końcu dotarliśmy na schody i zacząłem robić wymianę z Mikołajem. Mikołaj póścił sito i but spadł na dół. Myśleliśmy, że spadł na parter, ale spadł tylko na pierwsze piętro. Niestety i za to nam się oberwało od dyry. Ja, Kuba i jeszcze tam ktoś dostaliśmy karę-sprzątanie podwórka z liści. Moja kara została jakimś cudem umożona. Mówię o tym pierwszy raz bo wcześniej mogło by dojść do wznowienia kary.
3. Prrrrrrrr (klasa 3)
Tego dnia miała być ostatnia-generalna próba do pokazu muzycznego. Ja byłem odpowiedzialny za światło. Próby miały być legalne, ale okazało się, że tak było tylko w wyobraźni Filipa. Próba zaczęła się normalnie, ale dziewczyny (Zosia i Kulka) popełniły błąd przy rozsuwaniu kurtyny i kilkanaście żabek (xD) puściło kurtynę. Wszyscy uciekli oprócz mnie i Kulita. Nie wiedzieliśmy co robić. Po chwili spadła cała kurtyna. Qtedy nie było wątpliwości-wiejemy! Gdy miało się odbyć przedstawienie zostaliśmy poinformowani, że będziemy rozmawiać z dyrektorką. Wtedy przyjechała nasza pani i dostaliśmy opieprz. Wtedy dyrektorka zaprosiła nas na aule. Każdy przeżywał tą rozmowę. Mi chciało się śmiać i płakać. Szczególnie rozbawiła mnie rozmowa z panią:
-Rodzice będą zapinać...
-Ale mnie dziś odbiera babcia!
-To w takim razie babcia zapnie.
-Raczej nie?
-Czemu nie?
-Bo babcia jest prawie tak niska jak ja.
I w taki właśnie sposób zgasiłem panią...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz